Oczywiście, lepiej brzmi ten nieśmieszny dowcip, kiedy sama go opowiadam. Może gdzieś się tu nagram, żeby został taki interaktywny smaczek.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galveston. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galveston. Pokaż wszystkie posty
Galveston
historie prawdziwe
Plaża w Galveston byłaby bardzo ładna, gdyby nie to, że równolegle do niej zbudowano szeroką czteropasmową ulicę, po której z rykiem przejeżdżają trąbiące pojazdy wydziczałych mieszczan. Wybija mnie to mocno z wypoczynkowego rytmu. Szereg mrugających hoteli, wypożyczalni rowerów, ogródków piwnych, rozchachanych restauracji, domków plażowych i pawilonów z japonkami za pół ceny, przestaje być linią prostą i zaczyna się w moim umyśle nieskończenie zaginać. Krąży wokół mnie jak sępia spirala. Kiedy chodzę plażą, zwykle zdejmuję spodenki, związuję trampki sznurowadłami i wchodzę w morze, żeby oddalić się od tego pieprzonego jazgotu. Czuję się jak baba z kiepskich dowcipów, która mieszka przy autostradzie i przychodzi do lekarza. Lekarz pyta: „Czy coś pani dolega?” A ona na to: „Niiiiu... Niiiiu... Niiiiuuuu...”
Oczywiście, lepiej brzmi ten nieśmieszny dowcip, kiedy sama go opowiadam. Może gdzieś się tu nagram, żeby został taki interaktywny smaczek.
Oczywiście, lepiej brzmi ten nieśmieszny dowcip, kiedy sama go opowiadam. Może gdzieś się tu nagram, żeby został taki interaktywny smaczek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

