Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indiańskie bajanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą indiańskie bajanie. Pokaż wszystkie posty

mężna kobieta liczy coup

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Liczenie coup: zwyczaj powszechny wśród Indian prerii. Polegał na liczeniu gestów odwagi wobec wroga przy jak najbardziej minimalnych stratach dla siebie. Za najwyżej oceniane coup uchodziły akty bezkrwawe, np. dotknięcie wroga specjalną pałeczką i umknięcie cało.

Mężna Kobieta była jedyną córką swego ojca, wodza Siuksów Hunkpapa. Jej ojciec był nieoceniony w bitwie i w radzie, szanowany jako dawca dóbr, szczodry gospodarz i rozsądny zarządca. Poza Mężną Kobietą miał jeszcze trzech synów. Ci starali się iść w ślady ojca, ale nie było to takie proste. Próbowali tak zapamiętale i z takim oddaniem, że w końcu jeden za drugim zginęli w walkach z wrogim plemieniem Wron. Ich siostra została sama u boku ojca.


kobieta wybiera śmierć

niedziela, 3 kwietnia 2016

W wielu mitach, indiańskich i nie tylko, przewija się myśl, że śmierć to wynik okropnej pomyłki. Założenie było takie, że ludzie mieli żyć wiecznie. Ewentualnie kłaść się do snu na dłuższą chwilę, a potem szybko zmartwychwstawać, odświeżeni i wypoczęci. Ale coś poszło nie tak. Różne plemiona przedstawiają tę pomyłkę inaczej. W niektórych mitach szyki psuje Stwórcy nieprzyjaciel, w innych błaznujący Kojot, w jeszcze innych to człowiek własnym nierozgarnięciem bezmyślnie unicestwia pierwotne założenia.

innego końca świata nie będzie

czwartek, 7 stycznia 2016

Opowiadanie Siuksów o końcu świata zauroczyło mnie już dawno. Prawdopodobnie dlatego, że to, co współcześni przedstawiają zwykle jako mrożący krew w żyłach kataklizm, kulminację jak najbardziej innowacyjnego zła i medialnego wrzasku, opowiadanie to wyobraża jako scenę zaciszną, kameralną, niemal przytulną (rozgrywającą się, nota bene, w ukryciu, z dala od ciekawskich oczu). Zupełnie nie pasuja ta wizja do paranoicznego, rozhisteryzowanego wieku XXI, który swój schyłek i krach węszy na każdym kroku i przekonany jest o własnej ostateczności (nowsze pokolenia czeka zagwozdka terminologiczna: jak nazwać epokę nadchodzącą po tej, która siebie już nazwała, solipsystycznie, postwspółczesną?).

indywidualiści idą do nieba

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

[bajka plemienia Snohomish]

Ten-Który-Stwarza-i-Zmienia ukształtował świat na wschodzie. Potem powoli przemieszczał się na zachód, po drodze powołując do życia ludzi i rzeźbiąc teren tak, jak mu podpowiadała fantazja. Każdą grupę obdarzył innym językiem, bo taką miał akurat melodię. Wreszcie zaszedł na północny zachód, tam, gdzie wielka słona woda wrzyna się klinem w ląd i przeplata się z nim jak łyko z łykiem w rękach zręcznej koszykarki. Ten-Który-Stwarza-i-Zmienia tak się zacudował własnym dziełem, że postanowił zatrzymać się tam na dłużej. Zostało mu jednak sporo języków do rozdania. Zniecierpliwiony, opróżnił zanadrze na raz i rozsypał pozostałe języki po całej okolicy. Dlatego właśnie wokół słonego estuarium mieszka tyle plemion mówiących różnymi językami. Ten-Który-Stwarza-i-Zmienia wybrał sobie małą wysepkę, cieszył oko wielobarwnymi zachodami słońca i przyglądał się, jak w słonej wodzie baraszkują wielkie orki.

Słone estuarium wspomniane w micie to Puget Sound w stanie Washington. Tutaj „Zachód słońca nad Puget Sound” amerykańskiego fotografa Edwarda S. Curtisa. Pierwotnie wydane jako fotograwiura w dwudziestotomowym dziele Curtisa, The North American Indian (1907-1930).

kret kradnie serce

środa, 1 lipca 2015

 (opowiadanie z plemienia Czirokezów)

Pewnego dnia stało się nieszczęście: mężczyzna pokochał kobietę. Kobieta była piękna, a on niepozorny; słowa stawały mu w gardle jak ości z nieoprawionej ryby, a więc nawet słowami nie potrafił jej zaczarować. Ona natomiast ze śmiechem parowała jego niezgrabne zaloty. Może nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, ile dla niego znaczyła: kobiety myślą o tylu rzeczach na raz, potrafią być takie roztrzepane. Chciałoby się czasem zamachać im ręką przed oczami: Posłuchaj, zobacz.


o mężczyznach i motylach

wtorek, 26 maja 2015

Z okazji setnego posta mam coś, co dawno już chodziło mi po głowie: początek serii „Indiańskie bajanie”, z mitami i legendami rdzennych Amerykanów.

Dzisiejsze opowiadanie pochodzi z plemienia Maidu, zamieszkującego pierwotnie rejony północnej Kalifornii.

Pewnego dnia, kobieta z plemienia Tolowa wyszła z dzieckiem szukać pożywienia. Słońce wspięło się już wysoko i w południowym upale dziecko wydawało jej się coraz cięższe; postawiła więc nosidełko na ziemi i wbiła jego drzewce w ziemię, żeby trochę sobie ulżyć. Pomyślała: „Przeszukam okolicę, nie odejdę daleko”. Ale wtem zauważyła, jak na niskim krzewie przysiada piękny motyl. Na mgnienie oka rozwarł skrzydła i błysnął kolorami. Zamierzyła się, by go chwycić, ale chybiła: motyl umknął. Dostrzegła go między drzewami. Trzepotał się jak rozdygotane serce. Nie myśląc, rzuciła się za nim w pogoń. Po drodze zrzuciła swoją pelerynę; sztywna skóra krępowała jej ruchy. Już-już miała go w rękach, ale on za każdym razem odfruwał coraz dalej. Pomyślała: „Dosięgłabym go, gdyby nie ta ciężka spódniczka”. Zdjęła ją więc i goniła za motylem, dopóki cienie nie zaczęły się wydłużać, a światło słońca nie zamieniło się w miód. Kobietę ogarnęła ogromna senność. Położyla się pod drzewem i natychmiast zasnęła. O dziecku zupełnie zapomniała. 


O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo