Uwaga, będzie trochę prywaty. Kupiliśmy samochód od meksykańskiego kartelu. Tak przynajmniej podsumował to Mężczyzna po podpisaniu papierów. Nie zabrał mnie ze sobą, bo stwierdził, że osiedle jest złe. Ale i tak wszystko mi dokładnie opisał. Naprzeciw małego dilera H&H – mały bar z dużym ogródkiem. Godzina późna, mieszkańcy wracają z pracy, zwykle fizycznej, zwykle ciężkiej, zwykle brudnej, zwykle bez klimatyzacji, i zaglądają do baru na piwo albo agua fresca z prądem, zastygają na stołkach umorusani, w lśniących od smaru wycieruchach. Z szerokich kapeluszy leci zmierzwiona słoma. Rzędy kolorowych, kwadratowych chorągiewek, rozpostarte nad ogródkiem w kilku warstwach, trzepoczą na wieczornym wietrze. Wąska droga między dilerem a barem wysypana jest ubitym żużlem. Raz po raz przechadza się po niej kura, majestatycznie, niefrasobliwe, a to coś tam sobie dziubiąc pro forma, a to przyszpilając Mężczyznę badawczym spojrzeniem czerwonego oka. Mężczyzna, choć Meksykanin, odcina się od każdego tłumu, coś jakby Latynos, coś jakby Arab, coś jakby izraelski komandos; w każdym razie wszyscy wiedzą, że nie stąd.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mex w Tex. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mex w Tex. Pokaż wszystkie posty
Mex w Tex
Szesnasty kwietnia, dzień urodzin królowej tejano, został przez ówczesnego gubernatora Teksasu, George’a W. Busha, ogłoszony Dniem Seleny. (Decyzja nie przeszła bez lokalnych histerii: najwyraźniej niektórzy Anglosi byli tym faktem oburzeni, bo szesnasty kwietnia przypadał w Niedzielę Palmową, a poza tym, kim była Selena? Słuchali jej „tamci ludzie”, a nie my). Od tragicznej śmierci Seleny mija obecnie ponad dwadzieścia lat, ale miłość fanów wcale nie słabnie, przeciwnie. Jej piosenki śpiewają tacy artyści, jak Gloria Estefan, Jennifer Lopez, Shakira, Bruno Mars czy Selena (!) Gomez. Doczekała się pomników, biograficznego filmu (z Jennifer Lopez w roli głównej, bo Salma Hayek z szacunku odmówiła), musicalu i oczywiście niezliczonych festiwali, koncertów, murali, piosenek i programów telewizyjnych na swoją cześć, a niedługo - trasy koncertowej z udziałem hologramu.
![]() |
| Mural na cześć Seleny w stolicy Teksasu, Austin. Źródło |
Mex w Tex
Otwieram drzwi do mieszkania i uwalniam mały kolorowy kartonik, który spada na ziemię, trzepocząc jak motyl. Podnoszę, obracam. Curandera y consejera, uzdrowicielka i doradca, Señora Carmen. Kartonik zwraca się do mnie uprzejmie, per pani.
Lokalny numer telefonu. Na odwrocie zodiak i pragmatyczna zachęta: „Z tym kuponem czyszczenie aury za darmo”.
Po jednej stronie tekstu La Guadelupana, brązowa Matka Boska w gwiaździstym płaszczu, po drugiej Santa Muerte, Święta Śmierć, meksykańska patronka wszystkich poszkodowanych, prześladowanych i potępionych, odmieńców i samobójców, homoseksualistów i innych queersów, straceńców i przestępców, i pieprzonych indywidualistów. Opiekuje się tymi, którzy pracują w nocy i narażeni są na bezsensowną przemoc: chroni taksówkarzy, policjantów, przemytników, prostytutki, barmanów i mariachis, nocnych muzykantów.
„Chce Pani zyskać miłość, sukces i pieniądze? Cierpi Pani z jakiegoś nieznanego powodu? Myśli Pani, że szczęście Panią opuściło? Szuka Pani odpowiedzi, ale bezskutecznie? Chce Pani odzyskać utraconego partnera? Mamy odpowiedź na wszelkie problemy, nieważne jak wielkie. Odczyniamy rzucone uroki, usuwamy zawiść i na nowo łączymy to, co się rozpadło”.
Po jednej stronie tekstu La Guadelupana, brązowa Matka Boska w gwiaździstym płaszczu, po drugiej Santa Muerte, Święta Śmierć, meksykańska patronka wszystkich poszkodowanych, prześladowanych i potępionych, odmieńców i samobójców, homoseksualistów i innych queersów, straceńców i przestępców, i pieprzonych indywidualistów. Opiekuje się tymi, którzy pracują w nocy i narażeni są na bezsensowną przemoc: chroni taksówkarzy, policjantów, przemytników, prostytutki, barmanów i mariachis, nocnych muzykantów.
| Wyznawcy Santa Muerte przy sanktuarium w Mexico City. By Thelmadatter, CC BY-SA 3.0, źródło |
Mex w Tex
San Antonio
W niedzielę zrobiłam sobie chwilkę odpoczynku od notatek z Albuquerque (notatek trochę mentalnych, trochę zapisywanych idiolektycznymi skrótami na marginesie materiałów szkoleniowych, trochę wypunktowanych na hotelowych bloczkach, które namiętnie zbieram). W ciągu ubiegłego miesiąca zaliczyłam cztery amerykańskie miasta: Albuquerque, Houston, Austin (króciutko, Piotrze!) i San Antonio. Natomiast w przerwie między wojażami zdołałam najwyraźniej sprowokować gniew wszystkich mocy piekielnych, bo ilość awarii i nieszczęsnych splotów okoliczności przeszła wszelkie ludzkie pojęcie: siadł klimatyzator, spontanicznie ciekła woda w zlewie łazienkowym, na pięć dni padł samochód, fochy strzelał komputer, niebacznie upgrejdowany do Windows 10, i tak dalej. A to tylko złośliwość rzeczy martwych, bo tej od ludzi wcale nie brakowało.
Mex w Tex
Teksaski Paszport
Niestety, okazało się, że Meksykanie wykorzystują swoje zwycięstwa równie dobrze jak Polacy: bitwa pod Pueblą nie zapobiegła okupacji francuskiej, która trwała w Meksyku dwa lata. Z Francuzami ostatecznie rozprawił się Benito Juárez. Cinco de Mayo natomiast, jako święto, zostało odkryte na gruncie amerykańskim przez ruch Chicano, aktywny w Stanach Zjednoczonych w latach 60. Zjawisko jest oczywiście o tyle zabawne, że jest to chyba jedyne święto obchodzone w Stanach, które nie ma nic wspólnego z amerykańską historią. Mimo tego drobnego szczegółu, obchodzone jest dosyć hucznie, zwłaszcza w rejonach, które historycznie mają z Meksykiem wiele wspólnego, czyli między innymi właśnie w Teksasie.
Wszystkiego najlepszego z okazji Cinco de Mayo, czyli meksykańskiej majówki! Jest to święto o tyle ciekawe, że o wiele chętniej obchodzone za granicą niż w rodzimym Meksyku. Cinco de Mayo upamiętnia bitwę pod Pueblą z 1862 r., kiedy to mizerne siły meksykańskie przeciwstawiły się doborowemu wojsku francuskiego najeźdźcy - i wygrały! Dwa tysiące Meksykanów pokonało sześciotysięczną armię, która na dodatek od pięćdziesięciu lat nie znalazła sobie równej na kontynencie europejskim. Jest moc, jak to mówi dzisiejsza młodzież!
Niestety, okazało się, że Meksykanie wykorzystują swoje zwycięstwa równie dobrze jak Polacy: bitwa pod Pueblą nie zapobiegła okupacji francuskiej, która trwała w Meksyku dwa lata. Z Francuzami ostatecznie rozprawił się Benito Juárez. Cinco de Mayo natomiast, jako święto, zostało odkryte na gruncie amerykańskim przez ruch Chicano, aktywny w Stanach Zjednoczonych w latach 60. Zjawisko jest oczywiście o tyle zabawne, że jest to chyba jedyne święto obchodzone w Stanach, które nie ma nic wspólnego z amerykańską historią. Mimo tego drobnego szczegółu, obchodzone jest dosyć hucznie, zwłaszcza w rejonach, które historycznie mają z Meksykiem wiele wspólnego, czyli między innymi właśnie w Teksasie.
Mex w Tex
Teksaski Paszport
Określenie Tejano, Tejana pojawiło się na blogu kilkakrotnie jako pewien skrót myślowy z mojej strony, ale nigdy go do końca nie wyjaśniłam. Wypadałoby jednak napisać trochę więcej, bo chodzi o ważną kartę historii Teksasu - tak ważną, że bez niej trudno dalej ciągnąć uiszczanie Teksaskiego Paszportu. Później ma być A jak Alamo, ma być M jak Meksyk, ma być R jak republika i jak ranczo, z którym kojarzy się przecież Teksas - ale zanim przy ognisku usiadł cowboy z menażką kawy w dłoniach, był meksykański vaquero i jego historia, i jego kultura, która w tym zakątku świata - w Teksasie - splotła się nierozerwalnie z historią Stanów Zjednoczonych. Zatem najpierw T jak Tejanos - kilka najważniejszych maźnięć w tle, zanim z czasem przejdziemy - mam nadzieję - do zawiłych konkretów. Lubię układać takie mozaiki.
| David Moreno, Mona Maya, 2000. W: Arte Tejano |
Subskrybuj:
Posty (Atom)

