królowa tejano,
królowa serc

poniedziałek, 23 maja 2016

Szesnasty kwietnia, dzień urodzin królowej tejano, został przez ówczesnego gubernatora Teksasu, George’a W. Busha, ogłoszony Dniem Seleny. (Decyzja nie przeszła bez lokalnych histerii: najwyraźniej niektórzy Anglosi byli tym faktem oburzeni, bo szesnasty kwietnia przypadał w Niedzielę Palmową, a poza tym, kim była Selena? Słuchali jej „tamci ludzie”, a nie my). Od tragicznej śmierci Seleny mija obecnie ponad dwadzieścia lat, ale miłość fanów wcale nie słabnie, przeciwnie. Jej piosenki śpiewają tacy artyści, jak Gloria Estefan, Jennifer Lopez, Shakira, Bruno Mars czy Selena (!) Gomez. Doczekała się pomników, biograficznego filmu (z Jennifer Lopez w roli głównej, bo Salma Hayek z szacunku odmówiła), musicalu i oczywiście niezliczonych festiwali, koncertów, murali, piosenek i programów telewizyjnych na swoją cześć, a niedługo - trasy koncertowej z udziałem hologramu.

Mural na cześć Seleny w stolicy Teksasu, Austin. Źródło
Selena wychowała się w latynoskim barrio w nadmorskim Corpus Christi. Jej rodzice prowadzili restaurację Tex-Mex (trudno o większą tejańską kliszę), ale stracili wszystko w czasie kryzysu naftowego w latach 80. Ogłosili bankructwo, a z domu zostali eksmitowani. Kiedy Selena zaczęła śpiewać w restauracji rodziców, nie miała nawet dziesięciu lat. Kiedy kończyła dziewiętnaście, była już milionerką, nazywaną „tejańską Madonną”. Dzięki niej muzyka tejano przestała być regionalną nowinką i rozrywką nieprzystosowanych emigrantów, a stała się konkretną siłą w latynoskim show biznesie. Wielu latynoskich muzyków podkreśla obecnie, że sukces Seleny był dla nich źródłem niesamowitej motywacji. Bycie Latynosem w Stanach Zjednoczonych nie jest łatwe, ale jeśli Selenie udało się pokonać przeciwności, i to w czasach o wiele bardziej hermetycznych niż obecnie, to wszystko jest możliwe. Jesteśmy przecież w Ameryce!

Nagrania koncertów Seleny dostępne na youtubie są z początku lat dziewięćdziesiątych, nawet starsze. Jakość obrazu i dźwięku jest więc fatalna. Ale nawet marmurkowy obraz nie jest w stanie przyćmić siły wyrazu, jaka emanuje z Seleny na scenie. Dodam, że nie lubię ani muzyki Seleny, ani muzyki tejano w ogóle. Selena na żywo ma jednak w sobie coś ujmującego i przyjemnie nieafektowanego. Prawdopodobnie poszłabym na jej koncert tylko dla atmosfery, przyjemnych rytmów i dla jej pozytywnej energii. Być może to kwestia tego szerokiego, szczerego uśmiechu; jej zaraźliwa radość przypomina mi wczesne koncerty Whitney. Podobno po pierwszym większym koncercie, ojciec Seleny, który pełnił rolę jej managera, drżał przed spotkaniem z dziennikarzami. Niepotrzebnie. Selena wyszła i uściskała serdecznie każdego z nich. Zanim zaczęli zadawać jej pytania, już byli kompletnie rozbrojeni.

Co to jest muzyka tejano? O tym, kim są Tejanos i Anglos, już było tutaj i tutaj, a sama muzyka również pojawiała się na blogu kilkakrotnie, ale zwykle półgębkiem i na marginesie. Muzyka tejano towarzyszy mi na moim osiedlu nieodłącznie, zwłaszcza wieczorami, a w weekendy to już obowiązkowo. Jest nierozerwalnie związana z teksaską scenerią. Powstała jako wynik spotkania przybyszy z Europy: Niemców, Czechów i Polaków z meksykańskimi mieszkańcami Teksasu. Meksykańska muzyka ludowa zyskała rytmy polki i walca, a także nowy instrument: akordeon. Efektem jest twór specyficzny: wyraźnie ludowy, zdecydowanie użytkowy, tzn. do tańca. Dla Anglos uosobienie denerwującego rzępolenia, obok którego nie chce się mieszkać.

Początki dla Seleny i facetów (Selena y los Dinos: tak nazywał się zespół założony przez jej ojca) były trudne. Powodem był wiek Seleny – zdaniem wielu powinna być jeszcze w szkole – ale także jej płeć. Była solistką zespołu, a w kręgach tejano jest to tradycyjnie męska rola. Podczas pierwszej trasy koncertowej zespół ledwo zarabiał na paliwo. Selenę lekceważyli również producenci, uważając ją za lokalną gwiazdeczkę. Dopiero później, gdy Selena miała już na koncie kilka albumów, w tym sześciokrotnie platynowy Entre a Mi Mundo, spece z EMI uwierzyli, że Selena jest w stanie stworzyć coś dla szerszej, nie tylko etnicznej, publiczności. Jej anglojęzyczny album w stylu pop ukazał się już pośmiertnie, bijąc rekordy popularności i ustępując wówczas tylko Janet Jackson i Mariah Carey.

Co ciekawe (choć z punktu widzenia socjologicznego bardzo nieciekawe i bardzo oczywiste), pierwszym językiem Seleny był angielski; jakby nie było, należała do trzeciego pokolenia imigrantów; jej ojczyzną były Stany Zjednoczone. Hiszpańskiego nauczyła się w wieku nastoletnim, fonetycznie, od ojca, podczas nagrań swojego pierwszego albumu. Wkrótce umiała mówić na tyle swobodnie, że bez problemu gościła w hiszpańskojęzycznych programach telewizyjnych. Ten fakt wyoczonej dwujęzyczności także zdobył jej fanów. Wielu Tejanos nowej generacji, Amerykanów meksykańskiego pochodzenia, utożsamiało się z Seleną. To, że śpiewała po hiszpańsku, w nurcie typowo meksykańskim, i to z takim entuzjazmem i radością, odbierano jako przejaw zdrowej dumy ze swoich korzeni – dumy, która, jak widać, w niczym nie szkodziła pomyślnej asymilacji. Fakt ten czynił Selenę amerykańskim symbolem, przykładem do naśladowania, i jak się dzisiaj okazuje, razem z jej muzyką zapewnił jej nieśmiertelność.

Selena odeszła przedwcześnie, w wieku dwudziestu trzech lat. Była to śmierć tym bardziej wstrząsająca, że kompletnie bezsensowna. Selenę zastrzeliła prezeska jej fanklubu, kobieta wyraźnie niezrównoważona, przed sądem wielokrotnie wyznająca swoją miłość do młodej artystki. Selena była już na tyle ukochana, że oskarżonej trudno było znaleźć adwokata: nikt w okolicy nie chciał się podjąć tego niewdzięcznego zadania, bojąc się reperkusji ze strony społeczeństwa. Podobno kilka gangów w Corpus Christi planowało zebrać środki na kaucję oskarżonej i wykonać na niej wyrok. Jej prawnik otrzymywał pogróżki od meksykańskiego kartelu, a po skazującym wyroku stwierdził z wyraźną ulgą, że przynajmniej on i jego zespół są bezpieczni. Oczywiście, dla Seleny i jej rodziny nie miało to już żadnego znaczenia.

Pomnik Seleny na deptaku w Corpus Christi. Źródło
Podczas pobytu w Corpus Christi widziałam pomnik Seleny. Jest naturalnych rozmiarów, postawiony wprost na deptaku na małym postumencie; wielkie piedestały zdecydowanie do niej nie pasowały. (Tłumy kochały jej bezpretensjonalność. Zapytana raz przez dziennikarza, kim byłaby, gdyby nie była piosenkarką, wypaliła: „Nie wiem… Pracowałabym w Whataburgerze!” [teksaskim fastfoodzie]). Selena wygląda tak, jak na nagraniach: obcisłe dżinsy, kowbojki, rozpięta kurtka, pod którą widać jakiś barokowo zdobiony stanik. Nawet w kamieniu jej paznokcie są długie, agresywne. Nonszalancko opiera się o kolumnę. Jeszcze chwila, a muzyka się rozpocznie, a Selena zrzuci kurtkę, wyjdzie na scenę i zacznie rozgrzewać tłum.

To moje ulubione zdjęcie Seleny. Ten uśmiech!! Źródło

***

Fajne linki:

dla hiszpańskojęzycznych program Telemundo, Selena Siempre (dobra jakość);
dla cierpliwych amatorski montaż gwiazd wspominających Selenę (cholerna jakość, ale przekrój ciekawy);
i Bidi Bidi Bom Bom, jeden z wiecznie żywych przebojów Seleny, tu na ostatnim koncercie, w Houston.  
Share /

8 komentarzy

  1. Karolino
    Jak dawno u Ciebie nie byłam ani Ty u mnie a wydarzyło się tyle nowych spraw. Nowe wiersze, nowe myśli i plany. Brak mi Ciebie i cieszę się, że jednak piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Elu, życie banalnie gna, ostatnio nawet bardziej niż zwykle, muszę wyszarpywać czas na pisanie... Ostatnio bardziej czytam niż piszę. Mówię sobie, że dobre czytanie to dobre pisanie... taki dziwny czas mam jakiś. Ale masz rację, zbyt długo mnie nie było.
      Z poezją mam trudny kontakt. Kiedyś pisałam bardzo dużo, teraz praktycznie wcale. Ale myślę, że poezja jest dobrą wprawką do prozy: uczy koncentracji myśli, celnego ujmowania nastroju.
      Zdradź coś, co to za nowe plany!!

      Usuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o Selenie (ani jej piosenek). Ale język hiszpański bardzo szybko mnie przekonuje, zwłaszcza w muzyce :) Dziękuję Ci za przybliżenie mi jej postaci. Będę jej słuchać, akurat dziś idealnie w niedzielne popołudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... ciekawe, jak podobała Ci się jej muzyka? Ja szczerze mówiąc średnio ją lubię, a przynajmniej tak myślałam. Ale po kilku sesjach zaczęłam chodzić po domu, śpiewając: "Bidi Bidi Bom Bom" i "Amor Prohibido", bo jednak wkręcają się zdradziecko w ucho. Myślę, że miała wielki potencjał. Eva Longoria powiedziała kiedyś w jakimś talk show: "Gdyby żyła Selena, zakasowałaby nas wszystkich!". Chyba miała rację... szkoda, że tak to się skończyło.

      Usuń
    2. Lekka i pozytywna (podobnie jak sama wokalistka na zdjęciu), tak jak już pisałam język hiszpański szybko mnie przekonuje - w muzyce też :) i rzeczywiście "wkręca się" w ucho.

      Usuń
  3. Nie mogę zdradzić tych planów, żeby nie zapeszyć, ale może napiszę o tym w emailu do Ciebie. Jednak nie obiecuję:)
    A Seleny dziś posłucham. Tejano- to ciekawa nazwa- tajemniczo brzmi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Posłuchałam tej muzyki ale to nie moje klimaty. Twój artykuł jest ciekawy. Kiedy postawią Ci pomnik?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to muzyka o mocnych korzeniach ludowych. Słyszę ją regularnie na osiedlu, więc choć nie pałam do niej zbytnią sympatią, to chyba można powiedzieć, że to moje klimaty :) Dzięki, Elu :)

      Usuń

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo