| David Moreno, Mona Maya, 2000. W: Arte Tejano |
Jako tłumacz, czuję oczywiście do Angeliny ogromny sentyment. Przypomina mi aztecką La Malinche, która współpracowała z Cortezem. W Meksyku Malinche pozostaje jednak nadal postacią bardzo kontrowersyjną: wdała się z hiszpańskim przywódcą w nierówny romans, urodziła jego dziecko - i zawsze uważałam ją z powodu tej uległości za stronę przegraną. Teksaska Angelina natomiast - wydaje się - zachowała swoją godność. Ostatnie wzmianki o niej ukazują kobietę pełną serdeczności i ciepła i zawsze gotową do pomocy, a przy tym niezależną i poważaną wśród swojego narodu. Jest jedyną jak do tej pory kobietą, której imię nosi jedna z teksaskich rzek i jedno z teksaskich hrabstw. Wielu uważa ją za pierwszą znaną historii Tejanę.
Niełatwa definicja, niełatwe lojalności
Właśnie tu dochodzimy do pewnej niejednoznaczności określenia Tejano, Tejana: Tejanos to nie tylko mieszkańcy hipotetycznego terytorium Tejas, ale również osoby pochodzenia hiszpańskiego, mezoamerykańskiego lub meksykańskiego, osiadłe lub urodzone na tym terytorium. Czasem używa się słowa Tejanos w sensie jeszcze ogólniejszym, na określenie wszelkich hiszpańskojęzycznych mieszkańców Teksasu, niezależnie od ich korzeni. Na przykład, Niemców osiedlających się w Teksasie w latach 40. XIX w. i przejmujących z czasem język hiszpański, również można określić jako Tejanos. W sensie najbardziej obszernym, Tejanos oznacza mieszkańców Teksasu odczuwających pewną więź, kulturową lub językową, z latynoską (hiszpańską, a później meksykańską) historią Teksasu. Tejanos przeciwstawia się Anglos - Angloamerykanom lub Angloceltom, czyli anglojęzycznym osadnikom związanym kulturowo ze spuścizną Stanów Zjednoczonych.
Już sama definicja Tejanos jest więc mocno niejednoznaczna, a jeszcze mniej jednoznaczne są ich lojalności - rasowe i polityczne. Kto interesuje się amerykańską polityką, ten wie, że mityczny „głos latynoski” (Hispanic vote), w którego skład wchodzą również Tejanos, to czynnik naprawdę potężny - a niesłychanie trudno go przewidzieć i jak dotąd, niewielu polityków potrafiło na niego wpłynąć. Poza tym, jako rasa brązowa (która w kwestionariuszach, o ironio, zaliczana jest do białej: White/Hispanic), Latynosi nie reagują również w sposób przewidywalny na gesty w stronę społeczności czarnej. (Ponoć bliżej im do wartości republikańskich, ale jak dotąd partia republikańska zawzięcie ich od siebie odpychała). Zabawna historia: jakiś czas temu pewne ugrupowanie polityczne starało się dociec, jaki odsetek latynoskich imigrantów trafia do amerykańskich więzień. Podano kilka wstępnych cyfr, zanim okazało się, że policjanci klasyfikowali aresztowanych niekonsekwentnie: czasem jako białych, czasem jako czarnych. Statystyki wzięły oczywiście w łeb.
Jak skategoryzować mestizaje
Etos mestizaje - mieszanki ras - jest oczywiście uwarunkowany specyficzną strategią kolonialną Nowej Hiszpanii. Do Nowego Świata, a więc również na ziemie nad Zatoką Meksykańską, wysyłano z Andaluzji chętnych osadników, z których tylko dziesięć na sto stanowiły kobiety. Ta dysproporcja oznaczała, de facto, konieczność związków z rdzennymi mieszkankami tych okolic. Z czasem, dodatkowym czynnikiem genetycznym stała się obecność niewolników, przywożonych masowo z Czarnego Lądu po katastrofie demograficznej, jaka dotknęła rdzenną ludność Antyli i Mezoameryki. Z uwagi na naturę wykonywanej pracy, importowano - ponownie - głównie niewolników płci męskiej. Ze związków czarnoskórych z czerwonoskórymi rodzili się zambos, a ze związków białych z czarnoskórymi - mulatos. Jakby tego było mało, przez pewien czas do Nowej Hiszpanii dostarczano również niewolników z Filipin i portugalskich Indii (!).
Mieszane związki z jednej strony tolerowano. Sankcjonował je kościół, który prowadził również ich skrzętną dokumentację. Urodzone w ten sposób dzieci, zwłaszcza początkowo, cieszyły się tymi samymi prawami, co ich biali ojcowie. Z czasem jednak wykształcił się na ziemiach późniejszego Teksasu półformalny system castas, na który składało się miejscami aż piętnaście kategorii rasowych. Oczywiście, ta ambiwalencja posłużyła za fundament przyszłej dyskryminacji.
W kolejnym odcinku Teksaskiego Paszportu: Anglo vs. Tejano: szok kulturowy, czyli nagie kąpiele w rzece San Antonio.
Źródła
Acosta, Teresa Palomo - Ruthe Winegarten. 2003. Las Tejanas: 300 years of history, Austin, TX: University of Texas Press.
Bethell, Leslie (red.). 1990. Historia de América Latina: 4. América Latina Colonial: Población, Sociedad y Cultura (tłum. z ang. Amalia Dieguez, Neus Escandell i Montserrat Iniesta), Barcelona: Editorial Crítica, SA.
Moreno, Cesaréo. 2011. Arte Tejano de campos, barrios y fronteras, Buenos Aires: Fundación OSDE.

Długo mnie nie było i nadrabiam zaległości :) no właśnie, parę razy natknelam się we wcześniejszych wpisach na tajemniczych "tejanos". Ciekawe, zwłaszcza ze całe Stany wydają się być kolorową mozaiką kulturową, w której "mieszanki rasowe" są ogniwem kluczowym. Czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńHej, kochana, dzięki za każdy Twój komentarz. Wiadomo że ma się statystyki, ale jednak to miłe, że ktoś zostawia tu jakąś myśl. Cieszę się, że mogłyśmy się poznać - tak dziwnie, przez nasze blogi. No i ja też czekam na ciąg dalszy :) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!
Usuń