Z okazji setnego posta mam coś, co dawno już chodziło mi po głowie: początek serii „Indiańskie bajanie”, z mitami i legendami rdzennych Amerykanów.
Dzisiejsze opowiadanie pochodzi z plemienia Maidu, zamieszkującego pierwotnie rejony północnej Kalifornii.
Pewnego dnia, kobieta z plemienia Tolowa wyszła z dzieckiem szukać pożywienia. Słońce wspięło się już wysoko i w południowym upale dziecko wydawało jej się coraz cięższe; postawiła więc nosidełko na ziemi i wbiła jego drzewce w ziemię, żeby trochę sobie ulżyć. Pomyślała: „Przeszukam okolicę, nie odejdę daleko”. Ale wtem zauważyła, jak na niskim krzewie przysiada piękny motyl. Na mgnienie oka rozwarł skrzydła i błysnął kolorami. Zamierzyła się, by go chwycić, ale chybiła: motyl umknął. Dostrzegła go między drzewami. Trzepotał się jak rozdygotane serce. Nie myśląc, rzuciła się za nim w pogoń. Po drodze zrzuciła swoją pelerynę; sztywna skóra krępowała jej ruchy. Już-już miała go w rękach, ale on za każdym razem odfruwał coraz dalej. Pomyślała: „Dosięgłabym go, gdyby nie ta ciężka spódniczka”. Zdjęła ją więc i goniła za motylem, dopóki cienie nie zaczęły się wydłużać, a światło słońca nie zamieniło się w miód. Kobietę ogarnęła ogromna senność. Położyla się pod drzewem i natychmiast zasnęła. O dziecku zupełnie zapomniała.
Obudziła się dopiero nad ranem i z przerażeniem odkryła, że obok niej leży piękny mężczyzna. Nieznajomy powiedział: „Szłaś za mną tak wytrwale, może chciałabyś iść za mną już zawsze? Najpierw jednak musimy przejść przez środek mojego narodu”. Kobieta wstała więc i poszła za mężczyzną-motylem. O dziecku zupełnie zapomniała.
Szli tak i szli, aż doszli do wielkiego parowu. Jego zbocza mieniły się kolorami i wydawały się falować w ciągłym ruchu: dno pełne było różnobarwnych motyli. Mężczyzna ostrzegł kobietę: „Nikt jeszcze nie przeszedł przez tę dolinę żywy. Pamiętaj, trzymaj się mnie, a włos ci z głowy nie spadnie”.
Zeszli w dolinę i ruszyli ku prześwitowi. Była to długa droga. „Chwyć się mnie mocno, nie puszczaj!” - przypominał kobiecie mężczyzna-motyl. Im dalej się zapuszczali, tym więcej krążyło wokół nich motyli, jeden piękniejszy od drugiego. Na początku kobieta udawała, że ich nie dostrzega. Mocno uczepiła się ramienia swojego mężczyzny i czuła się bezpiecznie. Motyle stawały się jednak coraz bardziej natarczywe. Zaczęła się im przyglądać i wkrótce w oczach miała rozedrganą tęczę. W pewnym momencie zamachnęła się, by schwytać jednego z nich, ale jej umknął; puściła więc swojego mężczyznę i zamierzyła się na kolejnego: wszystkie były takie piękne! Jej próby spełzły na niczym; motyle były nieuchwytne, a ona zapędzała się coraz dalej w głąb doliny, pogrążona w coraz większym oszołomieniu i rozpaczy. Kto wie, być może błąka się tam do teraz. Mężczyzna-motyl tymczasem przeszedł przez dolinę do swoich rodzinnych stron.
***
Opowiadanie to znajduje się w wielu zbiorach indiańskich mitów i legend, pod tytułem „Tolowim Woman and Butterfly Man”. Można je także odnaleźć w internecie; wygląda na to, że jest to wszędzie taka sama wersja, oparta na przekazie Rolanda Dixona z 1904 r. Ja znalazłam je tu: Erdoes, Richard - Alfonso Ortiz. 1984. American Indian Myths and Legends. New York, Random House, ss. 290-91.


A morał z tego taki, że jeśli człowiek, bez opamiętania, chce ciągle więcej i nie docenia tego co już ma to w końcu zostanie sam i z niczym (i z denerwującymi motylami latającymi koło głowy). Bardzo życiowe i na czasie. Zawsze byłam przekonana, że Indianie bardzo dobrze wiedzieli o co chodzi w życiu :) Gratuluję 100 postu i życzę Ci co najmniej kolejnych 100! Pozdrawiam słonecznie, ciepło i optymistycznie :)
OdpowiedzUsuńJa też się bardzo cieszę z setnego posta! Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że aż tak daleko zajadę :) Historia faktycznie mnie urzekła. Oczywiście można też zanalizować ją doszczętnie pod względem feministycznym i wykazać, jak bardzo jest krzywdząca, ale na to przymykam oko :) Wolę uczepić się tego całkiem mądrego przesłania :)
UsuńRównież Cię serdecznie pozdrawiam :)
Piękne opowiadanie. Kiedy zamykam oczy widzę tego motyla, tę dolinę, tę kobietę..Dziękuję za ten wpis!
OdpowiedzUsuńA ja dziękuję Ci, Aniu, za miłą wizytę. Cieszę się, że wpis Ci się podobał. Serdeczności :)
Usuń