o mężczyznach i motylach

wtorek, 26 maja 2015

Z okazji setnego posta mam coś, co dawno już chodziło mi po głowie: początek serii „Indiańskie bajanie”, z mitami i legendami rdzennych Amerykanów.

Dzisiejsze opowiadanie pochodzi z plemienia Maidu, zamieszkującego pierwotnie rejony północnej Kalifornii.

Pewnego dnia, kobieta z plemienia Tolowa wyszła z dzieckiem szukać pożywienia. Słońce wspięło się już wysoko i w południowym upale dziecko wydawało jej się coraz cięższe; postawiła więc nosidełko na ziemi i wbiła jego drzewce w ziemię, żeby trochę sobie ulżyć. Pomyślała: „Przeszukam okolicę, nie odejdę daleko”. Ale wtem zauważyła, jak na niskim krzewie przysiada piękny motyl. Na mgnienie oka rozwarł skrzydła i błysnął kolorami. Zamierzyła się, by go chwycić, ale chybiła: motyl umknął. Dostrzegła go między drzewami. Trzepotał się jak rozdygotane serce. Nie myśląc, rzuciła się za nim w pogoń. Po drodze zrzuciła swoją pelerynę; sztywna skóra krępowała jej ruchy. Już-już miała go w rękach, ale on za każdym razem odfruwał coraz dalej. Pomyślała: „Dosięgłabym go, gdyby nie ta ciężka spódniczka”. Zdjęła ją więc i goniła za motylem, dopóki cienie nie zaczęły się wydłużać, a światło słońca nie zamieniło się w miód. Kobietę ogarnęła ogromna senność. Położyla się pod drzewem i natychmiast zasnęła. O dziecku zupełnie zapomniała. 


Obudziła się dopiero nad ranem i z przerażeniem odkryła, że obok niej leży piękny mężczyzna. Nieznajomy powiedział: „Szłaś za mną tak wytrwale, może chciałabyś iść za mną już zawsze? Najpierw jednak musimy przejść przez środek mojego narodu”. Kobieta wstała więc i poszła za mężczyzną-motylem. O dziecku zupełnie zapomniała.

Szli tak i szli, aż doszli do wielkiego parowu. Jego zbocza mieniły się kolorami i wydawały się falować w ciągłym ruchu: dno pełne było różnobarwnych motyli. Mężczyzna ostrzegł kobietę: „Nikt jeszcze nie przeszedł przez tę dolinę żywy. Pamiętaj, trzymaj się mnie, a włos ci z głowy nie spadnie”.

Zeszli w dolinę i ruszyli ku prześwitowi. Była to długa droga. „Chwyć się mnie mocno, nie puszczaj!” - przypominał kobiecie mężczyzna-motyl. Im dalej się zapuszczali, tym więcej krążyło wokół nich motyli, jeden piękniejszy od drugiego. Na początku kobieta udawała, że ich nie dostrzega. Mocno uczepiła się ramienia swojego mężczyzny i czuła się bezpiecznie. Motyle stawały się jednak coraz bardziej natarczywe. Zaczęła się im przyglądać i wkrótce w oczach miała rozedrganą tęczę. W pewnym momencie zamachnęła się, by schwytać jednego z nich, ale jej umknął; puściła więc swojego mężczyznę i zamierzyła się na kolejnego: wszystkie były takie piękne! Jej próby spełzły na niczym; motyle były nieuchwytne, a ona zapędzała się coraz dalej w głąb doliny, pogrążona w coraz większym oszołomieniu i rozpaczy. Kto wie, być może błąka się tam do teraz. Mężczyzna-motyl tymczasem przeszedł przez dolinę do swoich rodzinnych stron.

***

Opowiadanie to znajduje się w wielu zbiorach indiańskich mitów i legend, pod tytułem „Tolowim Woman and Butterfly Man”. Można je także odnaleźć w internecie; wygląda na to, że jest to wszędzie taka sama wersja, oparta na przekazie Rolanda Dixona z 1904 r. Ja znalazłam je tu: Erdoes, Richard - Alfonso Ortiz. 1984. American Indian Myths and Legends. New York, Random House, ss. 290-91.
Share /

4 komentarze

  1. A morał z tego taki, że jeśli człowiek, bez opamiętania, chce ciągle więcej i nie docenia tego co już ma to w końcu zostanie sam i z niczym (i z denerwującymi motylami latającymi koło głowy). Bardzo życiowe i na czasie. Zawsze byłam przekonana, że Indianie bardzo dobrze wiedzieli o co chodzi w życiu :) Gratuluję 100 postu i życzę Ci co najmniej kolejnych 100! Pozdrawiam słonecznie, ciepło i optymistycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się bardzo cieszę z setnego posta! Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że aż tak daleko zajadę :) Historia faktycznie mnie urzekła. Oczywiście można też zanalizować ją doszczętnie pod względem feministycznym i wykazać, jak bardzo jest krzywdząca, ale na to przymykam oko :) Wolę uczepić się tego całkiem mądrego przesłania :)

      Również Cię serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Piękne opowiadanie. Kiedy zamykam oczy widzę tego motyla, tę dolinę, tę kobietę..Dziękuję za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję Ci, Aniu, za miłą wizytę. Cieszę się, że wpis Ci się podobał. Serdeczności :)

      Usuń

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo