pocztówka świąteczna z paszczą

wtorek, 23 grudnia 2014

W czasach PRL-u w okresie świątecznym polowało się na pomarańcze i orzechy. Po ryby stało się w wielkich kolejkach. Dzisiaj wysłano mnie z bratem po ostatnie sprawunki. Mamy kupić mintaja albo pangę, albo morszczuka. Jedziemy w drobnym kaszkowatym deszczu (pogoda, jak historia, też się ciut zmieniła).

Pamiętam jeszcze, jak dawno temu, rodzice kupili mi na Gwiazdkę wielki kefir. Zachwycona, siorbałam go z takim smakiem, że mama musiała mi w końcu zwrócić uwagę: „Nino, czy nie mogłabyś się rozkoszować swoim prezentem trochę ciszej?”. Teraz nie dostaję już takich fajnych prezentów. A może po prostu nie potrafię się już tak fajnie nimi cieszyć. Mały człowiek przeżywa wszystko inaczej; w ważnych momentach cały staje się jedną wielką, niczym nie podbarwioną emocją. Później przybywa mu lat i wzrostu, w związku z czym robi się w nim o wiele więcej miejsca. Wydłużają się nogi, wydłużają się ręce, następuje ekspansja tułowia; można sobie w tym M-4 nagromadzić zmartwień, naskładać sprzeczności, perspektyw i odcieni.
W klatce piersiowej esy floresy różnych pytań i wątpliwości. Rozdzierają wnętrze jak kanciaste druciane wieszaki.

Z biegiem czasu wszystko niby staje się prostsze, a tak naprawdę to im dalej w las, to tym gęściej od doznań i za bardzo nie wiadomo, do którego drzewa się przytulić.

W ukochanej bajce z dzieciństwa o Piotrusiu Panie, pani Darling porządkowała w nocy myśli swoich śpiących dzieci. Otwierała im głowy i robiła wielki remanent. Straszności zwijała w ciasny węzełek i wtłaczała gdzieś na samo dno umysłu. Piękne myśli natomiast wietrzyła i prasowała, by rano były gotowe do nowego użytku.

Z okazji świąt warto zrobić podobny remanent. Straszności włożyć sobie głęboko gdzieś. Za dwunastnicę na przykład. Poznajdować to, co w życiu dobre i piękne, bo prawdopodobnie gdzieś się w tym wewnętrznym miszmaszu zapodziało, może nawet cynicznie upaprało. Wyczyścić, wywietrzyć, wyprasować, wyglansować, wychuchać. Powiesić gdzieś na wierzchu, żeby nietrudno było o poranku znaleźć. Porozkoszować się tym, zacudować, zamyśleć. Poćwiczyć mięsień zachwytu, bo co tu ukrywać, trochę mu się przez lata sflaczało.

Życzę sobie i wszystkim Czytelnikom. (Sześć miesięcy bloga! Fajna myśl. Warta dochuchania).

Share /

7 komentarzy

  1. Piękne te twoje życzenia. Ja chyba nie wymyślę już nic bardziej twórczego dlatego życzę Ci po prostu cudownych świąt spędzonych z bliskimi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Vida Suenos, i witam serdecznie w Nowym Roku! Mam nadzieję, że zaliczysz kilka tych miejsc, które tak pięknie u siebie sobie planujesz :)

      Usuń
  2. Masz zupełną rację. Z wiekiem wydłużają się nam nogi, ładujemy w nie różne smutki, urazy, wątpliwości, i tak się do nich namiętnie schylamy, że zapominamy jaki ładny widok maluje się z wysoka.
    Wesołych i rodzinnych świąt, a po świętach dużo radości, powodów do zachwytu i ognika, za którym do do którego pragniesz podążać :) słodkości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Kiedyś człowiek tak się cieszył, gdy go tata albo jakiś inny dorosły wziął na barana. A teraz to nawet tego pięknego widoku, jaki mamy z góry, nie zauważamy.

      Pięknych widoków w Nowym Roku Ci życzę :)

      Usuń
  3. Karolino! Serdecznie dziękuję Ci za te inspirujące słowa! Życzę Ci dużo dziecięcej radości z każdego z darów ofiarowywanych nam codziennie przez naszego Najwspanialszego Rodzica.

    Fragment mojego sekretnego bloga ;-):
    Z czego się tak cieszysz? Z tego, że jestem szczęśliwym człowiekiem.
    Już dziś jesteś tym, kim zawsze chciałaś być. Zwiedziłaś miejsca, o których marzyłaś. Poznałaś to, co zawsze chciałaś poznać... A to d o p i e r r o początek! (co implikuje, że...)
    Możesz w swoim życiu osiągnąć wszystko, czego zapragniesz. Trzeba tylko mocno chcieć i postępować na przód w kierunku upatrzonego celu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, Hindee :) Uchwycę się Twoich sekretnych zapisków, są mi obecnie bardzo potrzebne :) Mam szczerą nadzieję, że to dopiero początek, a nie postmodernistyczna antykulminacja.

      Ściskam Cię mocno i serdecznie w tym Nowym mroźnym Roku!!

      Usuń
  4. Już dawno po świętach, jednak dobrze się czyta, bo choinka wciąż stoi i wreszcie jest trochę czasu na przegląd tego co sfotografowali i napisali moi znajomi, rozsiani po świecie:)

    OdpowiedzUsuń

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo