Smoczy Most jest ponoć jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabytków w Lublanie. Tymczasem moim słoweńskim znajomym musiałam kilka razy tłumaczyć, o co dokładnie mi chodzi. Dragon Bridge? Co to takiego? Dopiero po chwili rozjaśniają im się twarze. „Aaaa! Zmajski most!”. Przez Smoczy Most przechodzę codziennie do pracy. A raczej mogłabym przechodzić codziennie, bo zwykle wolę przez Ljubljanicę przechodzić gdzie indziej: przez Trójmostowie (Tromostovje) przy placu Prešernova (Prešernov trg), albo przez obwieszony kłódkami Most Rzeźników (Mesarski most), albo jeszcze przez jakiś inny, mały, którego nazwy nie pamiętam. Smoczy Most ma, oczywiście, swój urok, ale odejmują mu go samochody, które z kapitalistycznym rykiem kursują między Starym Miastem a Nowym. W tych okolicznościach nie można mu nawet zrobić ładnego zdjęcia, bo w kadr ładuje się a to autobus, a to osobówka; trudno też jakoś dobrze się do zdjęcia ustawić, bo przecież ruch nie staje dla nawiedzonego turysty z aparatem, który znalazł kadr idealny trochę w bok od pasów dla pieszych. Ponoć gdy przez most przechodzi dziewica, smoki machają ogonami; niestety, jeszcze się na to widowisko nie załapałam; smutny jest chyba stan europejskich moralności!
 |
| Zdjęcie zrobione z narażeniem życia, pozycja niemal mostka, tzn. mocny odchył do tyłu |
Smok to symbol Lublany: według legendy miasto zostało założone przez Jazona, nieustraszonego Argonautę, który gdzieś w tych okolicach zabił kolejnego smoka. Bohater wracał właśnie z Kolchidy, którą umiejscawia się na terenie dzisiejszej Gruzji. Z Morza Czarnego wpłynął na Dunaj, a Dunaj uniósł go w strony Słowenii. Bardziej prawdopodobna jest jednak wersja, że smok wywodzi się od św. Jerzego, patrona zamku lublańskiego. Smok może symbolizować pogaństwo zwyciężane przez nową wiarę chrześcijańską albo zwycięstwo kultury nad popędami bardziej przyziemnymi. Interpretacji nie brak, można sobie z palca wyssać własną, bo temat wcale wdzięczny.
Osobiście najbardziej podoba mi się Most Rzeźników i to zwykle przez niego przechodzę Ljubljanicę. Zastanawiam się, dlaczego akurat ten most obwieszony jest kłódkami? Czyżby ekwiwalencja miłości i rzeźni była aż tak czytelna również i dla innych, nawet tych zaślepionych namiętnością, osób? Być może właśnie ironia tego zestawienia tak mnie do tego mostu przyciąga. Atmosferę świetnie budują rzeźby Jakova Brdara, słoweńskiego artysty bośniackiego pochodzenia. Od strony Nowego Miasta stoi rozpłatany Prometeusz; nieustępliwy, mocno ukształtowany kręgosłup to niemal jedyne, co mu z rozkładającego się ciała zostało, a jednak trwa, wyciągnięty do przodu jak pocisk, wcale nie ustępujący. Bez głowy, a nadal w ofensywie, z tym żelaznym kręgosłupem. Na środku mostu stoi podziurawiony kulami faun, a od strony Starego Miasta lamentują Adam i Ewa. Od czasu do czasu, jakiś żartowniś wetknie Ewie pod pachę jakiś pomidor albo jabłko, bo tuż za mostem zaczynają się stragany rynku. Na jednej balustradzie mostu leżą sczepione kłódkami czaszki, po drugiej stronie nie wiem co. Owoce, ale co oznaczają? Gryzę, gryzę, i jeszcze nie rozgryzłam.
Część mostu jest oszklona; raz zauważyłam psa, niefrasobliwie przechodzącego przez most w towarzystwie swojego pana; zwierzę spojrzało przypadkowo w dół i aż podskoczyło z przerażenia!
Mostem Rzeźników wracam także do domu: wtedy kawiarnie po drugiej stronie pełne są fajrantujących pracowników, a knajpa przy moście zaprasza mnie na piwo filuternym napisem: „Nie ufam wielbłądom i ludziom, którzy potrafią przeżyć tydzień, nie pijąc”.
 |
| Inne spojrzenie na Smoczy Most |
 |
| A to Most Rzeźników właśnie... |
 |
| Klimatyczne czaszki na balustradzie |
 |
| Ukochany Prometeusz. Fatalnie robi się zdjęcie tej rzeźbie, a i tak trudno oddać jej wymowę. Warto tam pojechać tylko dla niego. |
 |
| I na zakończenie... zagadka: co przedstawiają rzeźby po drugiej stronie mostu rzeźników? |
Może serca zarżniętych przez rzeźników zwierząt...? Kręgosłup widać masz bardzo elastyczny, bo zdjęcie ze smokiem wyszło super! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCoś czuję, że spodobałoby mi się to miasto. Mam słabość do mostów :) i do smoków!
OdpowiedzUsuńTe ostatnie rzeźby przypominają mi bardzo grube "udka" kurczaka. Zdradź tajemnicę :)