sakramentalne nie

poniedziałek, 13 lipca 2015

Użytkowość rzeczy martwych przesądza o ich zbywalności: kończy się użytek, kończą się one same. 

Znam to. Jeśli chodzi o wyrzucanie rzeczy bezużytecznych, to bryluję. Wyrzucam regularnie i skrupulatnie. Wyrzucam papiery, pamiątki, pocztówki, prezenty nie do użytku, duperele robiące za przyciski do papieru, tandetną biżuterię kupioną lub otrzymaną, ubrania noszone raz kiedy. Mój styl życia - przyszpilenie w tymczasowości - to być może okoliczność łagodząca dla mojej bezwzględności. Wyrzucając (porzucając), czuję pewien wewnętrzny sprzeciw, zwłaszcza przy rzeczach quasi-pamiątkowych. Ale ignoruję go. Porzucając, decyduję się na sakramentalne „nie”. Nie, nie zagłębię się nigdy w majańskie logogramy. Nie, nie będę już nikogo uczyła angielskiego. Nie, o tym człowieku już nigdy nie pomyślę.

Miasto-widmo. Guffey w stanie Kolorado
Porzucone miasta. Zbudowane na konkrecie, z myślą o konkretnym zysku, konkretnym pożytku, konkretnej aktywności. Srebro. Złoto. Ołów. Marmur. W Górach Skalistych odkrywano je wszystkie. Punkt przeładunkowy dla dyliżansów, później przystanek dla pociągów. Niektóre z tych osad nigdy nie doczekały się więcej niż stu mieszkańców. Inne dociągnęły do kilku tysięcy, zanim świetlana przyszłość wykopyrtnęła się na jakimś banale i jednak nie nadeszła. Kruszec zasadniczo jest, ale kilka kilometrów dalej. Spadła cena złota, eksploatacja przestała się opłacać. Uparcie wzbiera rzeka. Spółka kolejowa jednak nie poprowadzi linii do waszego miasta. Dyliżansy? Kto dziś je pamięta?

Niektóre budowle rozebrano i przeniesiono: taki urok drewniaków. Fundamenty tkwią pośród poszycia jak korzeń zepsutego zęba. Sterczą z nich w górę metalowe pręty. Wykarczowany teren straszy łysiną. Domy bez dachów, kominy bez domów. W przypadku starszych miast las odebrał już wszystko, co wydarł mu kiedyś człowiek. Zostały resztki desek rozkładające się w swoim czasie na mchu, obok wysokich drzew. Gleba dzięki temu dobra, nawieziona próchnem. Bujne kwiaty, bujne chwasty. O przeszłości niektórych miast można się dowiedzieć tylko grzebiąc w lokalnych archiwach; na oko już jej prawie nie widać. Ziemia biblijna, ze spełnionych proroctw, z gróźb:
Puszczyk i jeż ją posiądzie,
a sowa i kruk w niej osiądą -
rozciągnięty zostanie nad nią
sznur spustoszenia i szale pustki...

Pałace... porosną cierniem,
pokrzywy i osty opanują zamki,
staną się mieszkaniem szakali
oraz siedzibą strusic.

Skowyt spotka się z wyciem,
słychać będzie nawoływania,
nocne ptaki tam się zadomowią,
tam znajdą sobie schronienie. 
Świat idzie dalej. Człowiek także: chętnie bądź nie. Pragmatyka, fizjologia: asy w rękawie, wobec których kapituluje odruchowy sprzeciw. Pozostaje ten błąd żywego systemu, te kilka sekund prawdomównego opóźnienia, które wskazują, że nie do końca entuzjastycznie przyjmujemy nagłe zmiany w układzie sił, że nie do końca wygodna jest ta era cudownego rozwoju. Nostalgia, niechęć, smutek, przywiązanie. Gniew lub wspomnienie gniewu; miłość lub wspomnienie miłości. Aż trudno uwierzyć, że te uczucia, tak silne, są już zupełnie bezużyteczne - i ostatecznie również zupełnie zbywalne.

***

Fragment Iz 34:11-13 w przekładzie Ewangelicznego Instytutu Biblijnego.
Polecam klimatyczne fotografie miast-widm w Kolorado: www.coloradopast.com.
Share /

3 komentarze

  1. Kiedyś rzucił mi się w oczy cytat, nie pamiętam z jakiej książki (może z życia), bardzo ogólny, mógłby być adresowany do każdego: "Nikt nigdy nie powinien się do niczego przyzwyczajać" (w domyśle do niczego co materialne). Sto razy go przekręciłam, w rzeczywistości był dużo dłuższy, ale główna myśl właśnie taka. Masz dobry charakter ,bo łatwo Ci "zerwać z przeszłością". Ja jestem z gatunku osób chomikujących wczorajszy kurz. Bardzo tego nie lubię i staram się z tego wyzwolić, ale w głębi taka właśnie jestem. Świetne zdjęcie. Mogłaś wrzucić więcej :) Lubie takie zapomniane przedmioty, maszyny, kamienie porośnięte mchem. Dziwnie melancholijnie to na mnie działa, zupełnie jakbym wcześniej widziała je w pełnym rozkwicie. Pozdrawiam Cię słonecznie i letnio! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam te klimaty!! Obejrzyj sobie zdjęcia z ColoradoPast.com, ja oglądałam cały wieczór... Cudoooowna melancholia :)

      Wiesz, gdy się często podróżuje, to człowieka ostatecznie bierze furia na tę ilość posiadanych rzeczy. Pamiętam moją pierwszą przeprowadzkę: załadowałam cały samochód combi. Teraz? Trzy walizki? (Jest dopłata za trzecią, więc może udałoby mi się do dwóch? :).

      Słucham właśnie Twojej audycji :) Piękna muzyka! Bardzo się cieszę, że się udało! Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Oglądałam zdjęcia, rzeczywiście świetne!
      Co do podróży to zgadzam się. Zauważyłam, że gdy muszę pakować się po raz kolejny i kolejny to ograniczam się rzeczywiście do rzeczy niezbędnych. Ale jeśli chodzi o pozbywanie się tych niepotrzebnych z życia to różnie bywa ;) Ale i tak już zaczynam być bardziej zdecydowana!
      Fajnie, ciesze się, że Ci się spodobała :) Tak, muzykę dobierają idealnie! Pozdrawiam :))

      Usuń

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo