stopy poniosą odpowiedzialność

piątek, 6 listopada 2015

„Spotkanie w Samarze” to dla wprawionych literatów, okazuje się, bardzo rozpoznawalna metafora. A ja zetknęłam się z tą historią dopiero niedawno i jak zwykle przypadkiem. Przytacza ją w jednym ze swoich dramatów William Somerset Maugham i ta chyba wersja znana jest najbardziej (?). Na Bliskim Wschodzie opowiada się ją jednak od dawna. Od dobrego tysiąca lat, albo i dłużej. Zawiera ją babiloński Talmud. Opowiada ją wielki sufita Fudail ibn Ayad, żyjący na przełomie VIII i IX w. n.e. Podaje ją Idrys Shah, wspomniany już Maugham, John O’Hara, Victor Frankl, a nawet Terry Pratchett. Zmieniają się miasta, bohaterowie i szczegóły, sens pozostaje.

Mnie najbardziej podoba się w wersji Maughama:
Mieszkał w Bagdadzie pewien handlarz. Któregoś dnia posłał służącego na targ po sprawunki, ale ten wrócił przed czasem, drżący i biały jak ściana. „Panie” - powiedział - „tuż przed chwilą, gdy stałem wśród tłumu na targu, potrąciła mnie jakaś kobieta. Odwróciłem się i ujrzałem, że to wpadła na mnie Śmierć! Spojrzała na mnie i pogroziła mi. Panie, użycz mi swego konia, a umknę z tego miasta i uniknę mego losu. Udam się do Samarry. Tam mnie Śmierć nie znajdzie”.

Handlarz pozwolił słudze użyć swego konia, a ten dosiadł go czym prędzej, ścisnął go z całej siły piętami i pogalopował w dal tak szybko, jak tylko wierzchowiec zdołał go unieść...

Tego samego popołudnia na targ udał się sam handlarz i również ujrzał stojącą w tłumie Śmierć. Podszedł do niej i zapytał: „Dlaczego tak przestraszyłaś mojego służącego dziś rano? Powiedział, że mu groziłaś”. „Nie groziłam mu” - wyjaśniła Śmierć. - „Zdziwiłam się tylko, widząc go tu w Bagdadzie, bo już dziś wieczór mam z nim spotkanie w Samarze”.
W tym momencie Salomon, który w Talmudzie jest jednym z bohaterów tej historii, podsumowuje: „Stopy człowieka poniosą za niego odpowiedzialność: zabiorą go tam, gdzie ma się znaleźć”...

Wszelki więc żal za decyzje i sprawy przeszłe, którym człowiek się tak chętnie zadręcza, okazuje się czystą sztuką dla sztuki.

A wysublimowane okresy warunkowe, tryb przypuszczający o wielu poziomach skomplikowania: uciechą dla koneserów masochizmu.

Share /

1 komentarz

  1. Czytałam to w innej wersji, ale nie pamiętam gdzie. Ciekawe, gdzie nas stopy zaniosą? Dawno Cię nie słyszałam i z przyjemnością zajrzałam:)

    OdpowiedzUsuń

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo