Innymi słowy, Amerykanie zaczęli się osiedlać na ziemiach korony hiszpańskiej, a później Meksyku, z czasem stwierdzili, że chcieliby przejąć całe - należące do sąsiadów - terytorium, zaczęli o to walczyć i - niespodzianka - udało im się to, co inni uważali za niemożliwe. Interpretacja bardzo spójna z innymi zawadiackimi autoprojekcjami amerykańskiej psyche, ale również mocno jednostronna. W ogóle nie bierze pod uwagę ani obecności Tejanos, ani ich woli do samostanowienia, ani mocnego przenikania kulturowego między Anglos i Tejanos, ani konflików wewnętrznych w Meksyku, których Rewolucja Teksaska była tylko pochodną.
Dla równowagi dodam, że podobny jednostronny pogląd o Rewolucji Teksaskiej pokutuje wśród wielu Meksykanów. Oni również opowiadają historyjkę o „nielegalnych” amerykańskich imigrantach, którzy zaczęli się osiedlać na ziemiach meksykańskiego Teksasu i z czasem odebrali je prawowitym właścicielom; obecna imigracja latynoska na ziemie amerykańskie jest w oczach Tejanos historyczną odpłatą za tę pierwotną niesprawiedliwość. Interpretacja ta tłumaczy, być może, pewną paranoję, z jaką Angloteksańczycy podchodzą do swojej południowej granicy i do imigracji w ogóle. Idea „rekonkwisty” wśród amerykańskich Latynosów wcale oczywiście tej nieufności nie zażegnuje. (Rekonkwista, ponowne zdobycie ziem Southwestu scedowanych przez Meksyk w 1848 r., czyli Teksasu, Arizony, Nowego Meksyku, Utah, Nevady i Kalifornii. Rekonkwista ma się dokonać właśnie poprzez imigrację, przyrost demograficzny, krzewienie kultury latynoskiej i języka hiszpańskiego).
Rzeczywistość natomiast była o wiele mniej jednoznaczna, a Rewolucja stanowiła raczej pragmatyczną odpowiedź na potrzeby chwili niż podły spisek uknuty przez Anglorasistów. Był to przede wszystkim trudny okres dla Meksyku: dopiero w 1821 r. terytoria te uwolniły się spod władzy Hiszpanii, a jeszcze w 1829 r. musiały bronić swojej niepodległości pod Tampico. Generał dowodzący zwycięskimi siłami meksykańskimi, Antonio López de Santa Anna, wkrótce potem został wybrany nowym prezydentem. Wówczas okazało się, że bardziej niż na służeniu swojemu krajowi zależy mu na władzy, i to absolutnej. Samowolnie obalił konstytucję przyjętą w 1824 r. i ustanowił centralistyczne rządy silnej ręki. Należy tu pamiętać, że Meksyk, tak samo jak USA, jest federacją stanów chcących utrzymać pewną autonomię, dlatego zakusy Santa Anny spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem ze strony meksykańskiej ludności. Otwarcie zbuntowało się przeciw niemu jedenaście meksykańskich stanów, w tym Coahuila y Tejas. Trzy powołały własny rząd. Teksas podpisał deklarację niepodległości w 1836 r. Santa Anna sam stanął na czele armii. Metodycznie i krwawo tłumił kolejne bunty. Bezwzględność i okrucieństwo okazywane pokonanym zemściły się na nim o tyle, że gdy wreszcie dotarł do Teksasu, buntownicy byli już gotowi na wszystko. Wiedzieli bardzo dobrze, że wygrana jest dla nich opcją jedyną. Ich desperacka sytuacja budziła wielką sympatię poza granicami stanu i koniec końców, o wolność Teksasu walczyły również spore zastępy amerykańskich ochotników.
Rewolucja Teksaska zaliczyła kilka krwawych i bardzo kontrowersyjnych epizodów (najważniejszym z nich jest bezsprzecznie oblężenie Alamo, które do tej pory jest przedmiotem zażartych spekulacji i dyskusji; innym jest obrona misji Goliad; jej zdjęcie ukazało się we wcześniejszym wpisie). Los buntowników rozstrzygnął się ostatecznie w bitwie pod San Jacinto, na równinie niedaleko mojego miasteczka. Przejeżdżam przez nią za każdym razem, gdy mam coś do załatwienia w Houston. Bitwa ta jest pewnym militarnym ewenementem i interesującym przyczynkiem do wojskowej psychologii. Trwała blisko dwadzieścia minut i zakończyła się walnym zwycięstwem o wiele mniejszych liczebnie sił teksaskich. Zginęło 630 Meksykanów i tylko siedmiu Teksańczyków. Teksańczykami dowodził generał Sam Houston.
![]() |
| Pomnik upamiętniający Bitwę pod San Jacinto. Na szczycie samotna gwiazda: symbol Teksasu. W pogodny dzień obelisk widać z autostrady. Źródło |
***
Źródła:
Acosta, Teresa Palomo - Ruthe Winegarten. 2003. Las Tejanas: 300 years of history. Austin, TX: University of Texas Press, ss. 39-49.
Edmondson, J. R. 2000. The Alamo story: From early history to current conflicts. Plano, TX: Wordware Publishing, Inc., ss. 64-81.
Moreno, Cesaréo. 2011. Arte Tejano de campos, barrios y fronteras. Buenos Aires: Fundación OSDE, s. 27.


Uwielbiam Teksański paszport, bo wiele się dowiaduję. Są to epizody z historii Stanów, o których nie wiedziałam, a jesli nawet kiedyś coś czytałam na ten temat to niestety niewiele pamiętałam. I po raz kolejny zachwycam się Twoim stylem. Cudownie piszesz, a ja widzę Cię jako autorkę wielkiej sławy artykułów na temat historii Teksasu :D Pozdrawiam i wysyłam trochę ciepła, bo tu upał!
OdpowiedzUsuńStrasznie mi miło :) Bardzo lubię historię, przez całą podstawówkę utrzymywałam, że chcę zostać historykiem. Być może był to wpływ mojej cudownej pani profesor. W liceum pod wpływem nieobliczalnego nauczyciela, historię błyskawicznie znielubiłam. Upodobanie jednak zostało, przysypane jakimiś tam animozjami, ale jednak. Fajnie, że na blogu mogę się powyżywać i nawet innych pozarażać :) Dzięki raz jeszcze :)
UsuńU nas natomiast przestało padać i żar leje się z nieba niemiłosiernie. Wiosna chyba już poszła, u nas trwa ona najwyżej miesiąc. Teraz znów tropiki.