srebro Black Jacka
w Big Bendzie

piątek, 22 kwietnia 2016

Ostatnia dekada XIX w. została ochrzczona epoką „gejowską”. Oczywiście, jest to tylko taki semantyczny smaczek, bo na początku XX w. przymiotnik „gay” nie miał w języku angielskim żadnych homoseksualnych konotacji; oznaczał po prostu beztroskę, radość i ogólne zadowolenie z życia. W rzeczywistości jednak schyłek XIX w. mało miał wspólnego z beztroską, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Zmagania gospodarcze, kształtowanie się granic zachodnich terytoriów, wielokrotne strajki robotnicze, niektóre krwawe, inne zakończone skutkiem wręcz odwrotnym do zamierzonego. Ostatnie zrywy niepodległościowe amerykańskich Indian, gorączka złota w Klondike i apogeum kolei, choć pojawiły się już pierwsze automobile, a także – uwaga – skromny rower. Beztroska, okres niewinności i raj utracony? Być może, zwłaszcza z perspektywy XX w. Horror I wojny światowej uczynił wszystkie poprzednie zmagania banalnymi, a czas zrobił swoje: przeszłość zawsze ładniej wychodzi na zdjęciach.

Pocztówka ukazująca pociąg linii Sunset Limited między SF a LA w Kalifornii ok. 1910 r. Kurs od Zatoki Meksykańskiej do Pacyfiku funkcjonuje do teraz w ramach oferty Amtraku{{PD US}}
Ostatnia dekada XIX w. była z pewnością pięknym okresem dla Black Jacka Ketchuma, przedsiębiorczego Teksańczyka grasującego na ziemiach od Colorado i Wyoming do Nowego Meksyku. Głównym zawodem Ketchuma było kowbojstwo; zasłynął jednak z licznych napadów na pociągi, które w owych czasach nierzadko przewoziły spore wartości pieniężne. Zdarzało mu się współpracować z gangiem Butcha Cassidy’ego, unieśmiertelnionego później na ekranie przez Paula Newmana. Ketchum i jego szajka byli dobrze znani na terytoriach obecnego Nowego Meksyku, zwłaszcza we wschodnich miastach Elizabethtown i Cimarron; podawali się za kowbojów, uczęszczali na bale i tańce, a ich szarmancja i dyskretne szastanie pieniędzmi budziły zachwyt u lokalnych piękności. Dopiero po aresztowaniu i egzekucji Ketchuma w 1901 r., mieszkańcy tamtejszych okolic zorientowali się, z kim mieli do czynienia.

Wśród pociągów obrabowanych przez Ketchuma znajdował się pociąg kolei Southern Pacific, Sunset Limited, z kursem od Nowego Orleanu do Los Angeles, zatrzymujący się w przygranicznym El Paso. Black Jack wraz z dwoma innymi wspólnikami zatrzymali lokomotywę, wyważyli dynamitem drzwi przewożonego w pociągu sejfu i skradli z niego równowartość ówczesnych 6 tys. dolarów w srebrze. (Gdyby się tak nie śpieszyli, znaleźliby również blisko 90 tys. w papierkach, ale wzięli je za gazety. Niepozorność: jedna zaleta papierowych pieniędzy). Następnie ulotnili się bez śladu i bez ofiar, zadbawszy przedtem o to, by linie telegraficzne na najbliższej stacji, Lozier w hrabstwie Val Verde, zostały przerwane. Ketchum najwyraźniej miał do tej roboty prawdziwy dryg.

Część materiałów promocyjnych kolei Southern Pacific, ok. 1895 r. {{PD US}}
Maszyniści zawiadomili władze o napadzie dopiero na następnej stacji. Oddział ówczesnej teksaskiej policji ochotniczej, Texas Rangers, natychmiast ruszył w pościg za bandytami. Uciekinierzy zajeździli prawie swoje konie, podróżując dwa dni niemal bez żadnych przerw. Wreszcie schronili się u zaprzyjaźnionych ranczerów w dalekim i niemal niedostępnym zakątku teksaskiego Big Bendu, tuż przy meksykańskiej granicy. Wycieńczeni morderczą jazdą, postanowili ukryć ciężkie srebro w pobliskim kanionie i wrócić po nie później. Ranczerzy poszli im na rękę. Spędzili swoje stada poprzez ich ślady, tak że znalezienie rabusiów stało się zupełnie niemożliwe.

Jak można się domyślić, żaden z bandytów nie powrócił po ukryte srebro. Sam Black Jack Ketchum został schwytany podczas innego napadu na pociąg półtora roku później i skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok, jak się okazało znacznie później, stał w sprzeczności z konstytucją. Ponadto był mocno niewspółmierny do postawionych Ketchumowi zarzutów, bo odnosił się jedynie do napadów i kradzieży; Ketchum co prawda miał popełnić kilka morderstw, ale sprawa jego uczestnictwa nigdy nie została do końca wyjaśniona i nie wchodziły one w skład postawionych mu zarzutów. Jest to w sumie nieważne. Ketchuma powieszono (dość niezdarnie, bo nikt w małym Clayton za bardzo nie wiedział, jak to się robi). Na egzekucję ściągnęli ludzie z całej okolicy, tak że na najlepsze miejsca zaczęto nawet sprzedawać bilety.

W tłumie sprzedawano kukiełki przedstawiające Ketchuma wiszącego na kijku, po widowisku natomiast: pocztówki upamiętniające to wiekopomne zdarzenie. Można było sobie na przykład kupić taką, na której widać bezgłowe ciało rozbójnika i ułożoną obok niego starannie głowę; przy niezdarnym powieszeniu doszło najwyraźniej do niezdarnej dekapitacji. Ach, stare, dobre, beztroskie lata dziewięćdziesiąte na amerykańskich kresach.

Srebro Ketchuma nadal czeka na odnalezienie w teksaskim Big Bendzie: słowo.

***

Na motywach treści reści zawartych w książce Carlosa Savoya, 2002, Texas Tales of Lost Mines and Buried Treasures. Plano, TX: Wordware Publishing, Inc.
Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo