Tatuś poluje

poniedziałek, 6 października 2014

Zawsze, kiedy Annette wspomina swego ojca, mówi o nim „Tatuś”. Nie ojciec, nie tata, zawsze „Tatuś” (tak, tę czułą dużą literę także słychać). Tatuś wybudował drewniany dom, w którym do teraz mieszka Henry i Annette; Tatuś wstawał codziennie o czwartej rano, żeby skorzystać z porannego chłodu, zanim pojechał do pracy rowerem. Obchodził posesję, sprawdzał płot, kosił trawę, doglądał ogródka z warzywami, przycinał niskie konary drzew. Wszystko chodziło jak w zegarku, żadnej prowizorki. Za pomocą swojej skrzynki z narzędziami Tatuś potrafił rozwiązać wszystkie problemy świata. I zawsze poznał się na tandecie. Jeśli Mama nie miała czasu i dała mu do śniadaniówki odmrożony „telewizyjny obiad”, czyli gotowca, zawsze umiał świństwo rozpoznać. Do kosza szło z marszu. Tatuś nigdy się nie gniewał, nie musiał. „Nigdy nie podniósł na mnie głosu, ale i tak strasznie się go bałam."

Niemal całe życie Tatuś pracował w Exxonie. Gigantyczna rafineria była kiedyś największa na świecie; obecnie jest jedynie druga co do wielkości w Stanach. I oczywiście od dziesięcioleci pozostaje największym pracodawcą w okolicach Baytown. Gdy wjeżdża się do miasteczka od Houston, po prawej stronie przez kilka kilometrów ciągną się struktury, które nocą przypominają nowoczesną metropolię rozświetloną tysiącem świateł (czasem gdy aparat fotograficzny nie łapie nocą ostrości, rejestruje światła podobnie, jak okrągłe plamki). Dopiero za dnia okazuje się, że te piękne „budynki” to tak naprawdę obskurne konstrukcje przemysłowe: platformy wiertnicze, wieże, wyciągi, ciągniki, kominy, z których od czasu do czasu bucha wesoły płomień; innymi słowy, wielka góra przemyślnie połączonego żelastwa. Na dodatek, przy odpowiednim wietrze, zalatuje niemiłosiernie i „nawozowo”. Najlepiej więc przejeżdżać tamtędy nocą, kiedy światła zawieszone gęsto na gołych rusztowaniach dają wrażenie Nowego Jorku za miedzą.

Annette opowiada: „Tatuś dopiero co zaczął pracować w Exxonie, kiedy zaczął się sezon myśliwski. A to była świętość; czy się waliło, czy paliło, Tatuś jechał na polowanie. Nic nie mogło stanąć mu na przeszkodzie. Moje narodziny przypadły na sezon myśliwski i nawet to go nie powstrzymało, więc wiem, co mówię. W pracy nie chcieli dać mu wolnego, bo przecież dopiero co ukończył szkolenie, nawet się nie napracował. A on i tak zabrał się i pojechał. Taki był zawsze; zawsze wiedział, czego chce. Dostało mu się za to oczywiście; nie zwolnili go, ale musiał całe szkolenie odbywać od początku, nie miał z tego za dużo pieniędzy. Ale jakoś to po nim spłynęło. Dziczyzna musiała być. Zawsze mieliśmy jej pełną lodówkę. Sam ją oprawiał i przyrządzał.

Pamiętam, jak raz przygotowywał dziczyznę na kościelnego grilla. Całą noc marynował mięso w przyprawach, a rano zapakował je razem z nami, dziećmi, do wielkiego coolera. W pewnym momencie mojej siostra zapytała go: „Tatusiu, czemu mięso tak migoce?”. Patrzymy, a tu mięso rzeczywiście skrzy się w świetle dnia. Po nitce do kłębka okazało się, że Mama w ferworze robótek ręcznych z dziećmi wsypała brokat do pustej pieprzniczki, bo drobne oka ułatwiały sprawne dozowanie. Nie wiem tylko, dlaczego wstawiła pojemnik z powrotem do szafki z przyprawami. Oczywiście, spóźniliśmy się wszyscy do kościoła; musieliśmy wszystkie kawałki dokładnie na sitku przepłukać. Później coś tam co prawda pochrzęściło między zębami, ale jednak dziczyzna to dziczyzna. Dobrego mięsa się nie marnuje."
Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo