Teksaski Paszport

sobota, 21 lutego 2015

Z wielkim podekscytowaniem oznajmiam, że inauguruję na blogu nowy cykl krajoznawczy! Teksaski Paszport będzie subiektywnym zbiorem pojęć i zjawisk, których znajomość jest (moim zdaniem) niezbędna do prawdziwego przeżywania teksaskiej hamerykańskości. Pomysł ściągnęłam od autorki ciekawego bloga Subiektywny Słownik Słowackiego. Dvebodky była na uprzejma, że nie rościła sobie żadnych praw do idei słownika, a wręcz pozwoliła mi go skopiować, co ochoczo zrobiłam! (A do tytułu zainspirowała mnie dwupłytowa pozycja Sony Jazz Passport, którą przy okazji polecam wszystkim, a zwłaszcza tym macającym się przedwstępnie z tą cudowną muzyką).

Oczywiście chciałabym być na tyle twórcza i konsekwentna, by zacząć Paszport od litery A i dzielnie trzymać poziom po kolei aż do litery Z, ale obawiam się, że przy takim planie pracy skończyłoby się na długotrwałym żuciu końcówki ołówka i wpadaniu na najlepsze pomysły średnio dwa tygodnie po tym, jak określona litera została już opublikowana. Publikowanie w cyklu będzie więc podporządkowanie zasadzie absolutnego chaosu i nieokiełznanego żywiołu. Dla miłośników kolejności pojmowanej ortodoksyjnie, planuję także przygotowanie alfabetycznego wykazu pojęć paszportowych w odpowiedniej zakładce na blogu.

Oczywiście, na blogu nadal będą się pojawiać smętnawe i autoironiczne rozkminki, historie prawdziwe, opowiadania, Rodzinne Nieporadnictwo Imigracyjne i cała reszta podobnie zakamuflowanych zagwozdek na te chwile, gdy życie wydaje się bardzo proste i trzeba w nie wprowadzić odrobinę egzystencjalnego galimatiasu.

Zatem odprawę czas zacząć! Cieszę się na tę podróż z Wami! Miłego weekendu z dreszczykiem emocji!
Share /

2 komentarze

  1. Jestem bardzo za! A w związku z tym, że miałam już okazję poznać nieco Twoje treści to jestem pewna, że słownik ten będzie nietypowy, nieschematyczny i bardzo bardzo I can't wait :D :)

    (i nie wiem dlaczego czytając podpis pod zdjęciem, na słowo "wehikuł" przez moment zastanawiałam się, gdzie na zdjęciu znajduje się ten wehikuł czasu, o którym piszesz :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki, bo w sumie tak się zastanawiałam, czy jednak nie będzie to zbyt wielkie odstępstwo od moich literackich założeń. Ale mam sporo obserwacji, których nie sposób wcisnąć do bardziej rozkminkowych wpisów, więc też się cieszę na coś bardziej lajtowego i z przymrużeniem oka :)

      Ty, a może to faktycznie był wehikuł czasu? A ja nie skorzystałam, eh...

      Usuń

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo