a czasem deszcz

środa, 10 września 2014

...a czasem deszcz przychodzi cichutko; wisi w powietrzu kilka dni, tak że człowiek przyzwyczaja się do zachmurzenia i upewnia się, że nic z tego nie będzie, a potem wychodzi z domu po kiść bananów i tofu i widzi, że na zewnątrz subtelnie acz zdecydowanie leje. Z cicha pęk, jak dzieciak, który niewinnie ci w oczy spogląda, a po nóżkach gorący sik.

Mąż pyta: „Jeśli kupię ci parasol, będziesz używać?” „Nie” - odpowiadam bez zastanowienia i kategorycznie.

„Ciepły deszcz”, na który tyle się naczekałam w dzieciństwie. Wbrew moim płomiennym chęciom, w polskiej strefie klimatycznej zdarzał się rzadko. Raz, kiedy przebywaliśmy z rodziną na wczasach w Radości, było tak ciepło, że Mama pozwoliła nam wyjść na deszcz w kostiumach kąpielowych. Esencja szczęścia. Mały człowiek niemal goły, przewiązany tylko kawałkiem rozciągliwego poliestru, wszechświat na skórze, dobra, ciepła, kochająca obecność, a wokół solidne trwanie masywnego pachnącego lasu. „Cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa...” - pytał Staff. Panie Staff, wysokie drzewa i deszcz prosto w źrenice, ot co.

U mnie na parkingu jest teraz brzydota. W ogóle całe to miasteczko jest brzydkie i brzydki jest cały ten okropny świat, w którym horyzont przysłaniają płaskie pofałdowane dachy ogromnych, sztucznie oświetlonych supermarketów. Mam nadzieję, że tego okresu brzydoty w moim życiu w ogóle nie będę pamiętać. Któregoś dnia obudzę się do karmelowego świtu sączącego się przez płócienne zasłony i uświadomię sobie, że to był tylko bardzo długi, bardzo męczący sen. Ale kiedy spada deszcz, na parę chwil jakoś tę brzydotę w moich oczach odkupuje. Stoję sobie na tym deszczu przy samochodzie, bo za bardzo nie mam dokąd pójść, a z nieba chlusta na mnie odkupienie.
Share /

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

O prawach

Wszystkie teksty zamieszczone na blogu są wyłączną własnością bloga "pelargonie i sól" i jego autora, Karoliny Zaremby. Wykorzystywanie i kopiowanie ich bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).

O fotkach

Dla tych, co się na tym znają, rozróżnienie będzie dosyć jasne: te zdjęcia, które mają potencjał i sprawiają wrażenie, jakby cyknął je ktoś, kto wie, co robi, są dziełem mojej olśniewającej siostry. Znajdziecie ją na www.dorobothy.pl razem z resztą jej sportowo-artystycznych projektów.

Za pozostałe zdjęcia (robione tabletem lub komórką) biorę odpowiedzialność ja. Rzadkie zapożyczenia pojawiają się ze źródłem. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z pixabay lub ze strony podobnej.

Posty popularne

Posłuchaj Pelargonii!

Ostatnie rozmowy

© pelargonie i sól
designed by templatesZoo