Dziwna jest jesień bez spadku temperatury. Sierpień to ciągle miesiąc zaciekłych upałów. Powietrze nadal jak kompres. Gdy się wychodzi z klimatyzowanego pomieszczenia, to prawie jak chloroform. Ale liście niezaprzeczalnie spadają. Przy otwieraniu drzwi mojego pickupa, zawsze kilka liści wpadnie mi do środka. Zatrzymują się na kontrolkach na drzwiach, osiadają na fotelu, mięciutko, jak dotyk.
Jesień - jedna z wielu niepodważalnych przyjemności życia.
Dziś w sklepie zobaczyłam po raz pierwszy w tym roku wydrążoną dynię. Bardzo mnie to cieszy, bo przyrządzanie zupy z dyni bez dyni (sztukując, z braku laku, marchewkami, kabaczkami i batatami) trochę mija się z celem.
Wkrótce znowu będziemy mogli chodzić do parku i huźdać się na huźdawkach.


Brak komentarzy
Prześlij komentarz